niedziela, 11 czerwca 2017

Lubię czytać książki

Hej. To już kolejny post w krótkim czasie- szaleństwo po prostu. Jednak mam przerwę w sesji i chcę ją dobrze spożytkować. Już kiedyś miałam zamiar wystartować z serią o książkach, ale zazwyczaj mi to umykało. Dziś pora to zmienić.
Odkąd pamiętam lubiłam czytać książki. W podstawówce zaczytana w serii Ani z Zielonego Wzgórza (przeczytałam całą dwa razy) oraz książki Siesickiej (nadal pamiętam "Zapałkę na zakręcie"), później nastały czasy wielkich idei i Coelho. Z czasem brnęłam przez Sparksa, Cobena i inne wielkie nazwiska. Od czasów liceum czytałam więcej niż w gimnazjum, jednak nadal była to zaledwie książka/dwie w miesiącu. Przełom nastąpił kiedy skończyłam liceum. Wtedy przeczytałam sporo książek ,a ich liczba wciąż rosła. Stało się to jedną z moich ulubionych czynności relaksacyjnych.  Niestety, ale mam bardzo słabą pamięć długotrwałą i większość z tytułów, które miałam w dłoniach zostały przeze mnie zapominane. Pod koniec 2016 roku postanowiłam, że zacznę zapisywać te, które przeczytałam. Z Nowym Rokiem założyłam także, że w tym 2017 przeczytam 50 książek. Mamy czerwiec, a ja jestem w trakcie 26 książki więc myślę, że dam radę. Według mnie to najlepsze wyzwanie z jakim postanowiłam się zmierzyć. 
Poniżej chcę Wam zamieścić listę książek, które przeczytałam w tym roku. Na zielono zaznaczę te, które Wam polecam. Mam zamiar również opisywać niektóre z nich i takie mini recenzje dodawać w dany dzień tygodnia (możemy ustalić, że będzie to niedziela).
Pragnę też zaznaczyć, że większość z tych książek posiadam- albo je dostałam, albo kupiłam. Zatrzymuję tylko te, które mi się podobają i przeczytam je jeszcze co najmniej raz. Resztę oddaje do biblioteki. W przypadku książki "Przeżyć" pożyczyłam ją od Karoliny, ale tak bardzo mi się spodobała, że mam zamiar ją niebawem kupić, bo chcę do niej wracać.

1.      Psychologia zmiany- Mateusz Grzesiak
2.      Chcieć mniej- Katarzyna Kędzierska
3.      Wichrowe Wzgórze- Emily Bronte
4.Ginekolodzy-Jurgen Thornwald
5.      Wszystko da się naprawić- Zbigniew Lew-Starowicz (2 raz)
6.      Mengele: polowanie na Anioła Śmierci-G.Posner,J.Ware
7.      Bez pamięci-Martyna Kubacka
7.      Jeszcze jeden oddech-Paul Kalanithi
9.      Zanim się pojawiłeś-Jojo Moyes
10.      Niech będzie wola Twoja-Macime Chattman
11.  Konfesjonał-Jack Higgins
12.  Piękne brzydactwo-Katarzyna Schier
13.  Niechciana seksualność-Małgorzata Kościelska
14.  Siostra Łucja mówi o Fatimie-opr.Ojciec Ludwik Kondor
15.  Wirus samotności-W.Kruczyński nie skończyłam,bo mega nuda
16.  Przeżyć- Yeronmi Park
17.  O mężczyźnie- Zbigniew Lew-Starowicz
18.  Ego-rcyzmy- Mateusz Grzesiak
19.  Od urodzenia-Elisa Albert
20.  Złodziejka książek-Markus Zusak
21.  Magia sprzątania-Marie Komondo
22.  Anaruk Chłopiec z Grenlandii- Czesław Centkiewicz
23.  Tokimeki- Marie Kondo
24.  Seria One są wśród nas (Rodziny dzieci niepełnosprawnych, Dzieci z porażeniem mózgowym, Dzieci z zespołem Downa)- Małgorzata Kościelska
25.  Dorosnąć do…Infantylna osobowość naszych czasów- Małgorzata Kościelska (artykuł)
26.  Ślepnąc od świateł- Żulczyk 

Jak widać czytam baaaardzo różne rzeczy i czuję dzięki temu, że dużo zyskuję (rymy lotem Ryszarda Pe). Jestem ciekawa świata nie tylko w wyodrębnionych jego obszarach, a raczej w szerszej perspektywie. W tym roku chciałabym przeczytać parę bardziej ambitnych książek m.in dzieła Hawkinga, Chestertona czy Łysiaka, ale zobaczymy co czas przyniesie. 

Miłego dnia. 

czwartek, 8 czerwca 2017

Podkład Soraya Aqua Matt

Cześć! :) 
Po ponad półrocznej przerwie witam się z Wami ponownie, aby przedstawić  produkt, który używałam przez ostatnie 4 miesiące. Jak wiecie (albo i nie) jeszcze półtora roku temu z podkładów korzystałam sporadycznie. Na większe wyjścia, ale nic poza tym. Sytuacja się zmieniła, gdy przekonałam się, że pełen makijaż wygląda dużo lepiej, a produkty tego typu nie zapychają mi skóry.
Pod koniec lutego znalazłam w Naturze coś, co przyciągnęło moją uwagę. Matujący podkład, który ma nawilżać. Znalazłam odpowiedni odcień- 101 jasny beż i zabrałam się do testów. Właśnie dzisiaj go wykończyłam i myślę, że mogę o nim już coś powiedzieć.


Za 30 ml produktu zapłaciłam 22 zł, czyli cena bardzo przeciętna jak na drogeryjne podkłady. Wybrałam najjaśniejszy kolor jaki był dostępny w sklepie. Zdaniem producenta: "Jedwabisty podkład perfekcyjnie matuje cerę i maskuje niedoskonałości, jednocześnie zapewniając doskonałe nawilżenie i poczucie komfortu. Podkład nie zatyka porów, nie powoduje efektu maski." 

Czy to prawda? 

Chciałoby się odpowiedzieć jednym słowem: tak. Jednak mam trochę więcej przemyśleń. 

  • Uważam,że podkład jest bardzo dobrym, lekkim i dziennym produktem. 
  • Nie tworzy efektu maski, a moje naczynka, które mam przebijają przez niego. 
  • Oprócz swojej lekkiej formuły bardzo ładnie ujednolica skórę. 
  • Nie zapycha. 
  • Dzięki jedwabistej i lekkiej konsystencji rozprowadza się równomiernie i gładko. Mój sposób nakładania go to ten za pomocą palców- gąbeczka BB i blend it sprawdziła się gorzej. Jak nakładam go palcami na całą twarz zużywam pół pompki. 
  • Efekt krycia można stopniować, jednak uważam, że nie ma co przesadzać.
  • Delikatnie ciemnieje po 10 minutach od nałożenia, ale tylko o pół tonu.
  • Wpada w żółte, nie różowe tony. 
  • Ładnie, świeżo pachnie. 
  • Ma bardzo fajną pompkę, która nie wyciska za dużo podkładu i jest higieniczna. 
  • Minusem dla niektórych może być to, że chociaż nawilża to matowienie należy do średnich. Po 4 godzinach od nałożenia skóra na czole się świeci (w moim przypadku to norma). 
  • Jak dla mnie ważne jest też to, że ściera się bardzo ładnie (o ile coś może się ładnie ścierać :P). Ucząc się po nocach czasami jak Mała zaśnie w dzień ucinam sobie drzemki, a później gdzieś wychodzę, ale z tym podkładem nie muszę się martwić, że wygląda nieestetycznie po krótkim spanku :)


Jednym słowem: polecam. Z pewnością wrócę do niego latem, ponieważ teraz używam trzech innych produktów z kategorii podkład. 

wtorek, 29 listopada 2016

Płynne pomadki do ust Golden Rose

Dziś prezentuję chyba najbardziej słynne pomadki od Golden Rose. Mowa o GR Longstay Liquid Matte Lipstick (ale długa nazwa) . Moje kolory to:


Miałam jeszcze jeden, ale bardzo mi nie pasował i postanowiłam go wydać. Powyżej kolejno : 05, 10, 09,01 . Starałam się zrobić im zdjęcia oddające jak najwierniej kolor, ale chyba nie wyszło .






Kolory na odwrót odlicz: 01,09,10,05 


Co o nich sądzę?
Ilość chyba o czymś świadczy. Może i nie mam ich tylu, co velvet matte, ale to dlatego ,że moim zdaniem nie są na co dzień. 
Velvet Matte są mniej trwałe od tych płynnych jednak nie wysuszają ust tak bardzo jak liquid. To wysuszanie nie jest jakieś ogromne, bo np.w swojej kolekcji mam pomadkę płynną z lovely i poziom wysuszenia po jednym dniu w porównaniu do GR jest duży.
Za co uwielbiam te szminki?
-za trwałość; to jest ich największy atut. Bourjois (te NibySuperTrwałe pomadki) nie mają do nich żadnego porównania. Dla przykładu, aby zmyć szminki muszę używać zwilżonych chusteczek z olejkami lub płynu dwufazowego. 
-za ładne "zjadanie się" i to nie żaden wymysł,bo nawet Damian stwierdził, że nie wygląda nieestetycznie po posiłku
-za cenę vs jakość; produkt zachowuje się dużo lepiej od droższych kosmetyków do ust, 20 zł za takie cudo to naprawdę świetna inwestycja
-za kolory...bo są przepiękne. Za chwilę opisze każdy z tych, które posiadam


Kolor 01 to bardzo jasny, pudrowy róż zmieszany z nutką nudziaka. Używałam go głownie latem, ciekawie kontrastował ze skórą. Mam zamiar smarować się nim w zimę, chociaż mogę wyjść na tym  trupio :D Minusem tej szminki jest to, że czasami, nie wiem od czego to zależy wchodzi w te mikro 'zmarszczki' w ustach, zbiera się. I w porównaniu do innych "zjada się" najgorzej.



Szminka nr 10 to ten najbardziej słynny i chyba kontrowersyjny kolor w tej kolekcji. Uwielbiam go do mocniejszego makijażu (do tego na zdjęciu wygląda raczej średnio). Zawsze zwraca na siebie uwagę :)



Nr 10 to jeden z kolorów, który nigdy nie zawodzi. Na randkę-idealny. Wiem, że zbyt szybko się nie zetrze. Bardzo twarzowy i mega kobiecy kolor. Nie żółci zębów.



Tararam ! Mamy 05. Ten kolor uwielbiam nosić do ultra dziennego makijażu twarzy i ciemnych ubrań. Jeśli mam do niego dobrany strój i usta wiem, że moja samoocena wzrośnie o +10 :)


Buziaki!


sobota, 19 listopada 2016

Aktualizacja włosów listopad

Przyszedł czas na kolejną aktualizacje. Po ciąży porost włosów znacznie się zahamował. W dodatku ich blask stracił na intensywności.  Prostownicy używam raz na dwa miesiące, z suszarki korzystam co najmniej raz w tygodniu. Staram się używać zimnego nawiewu, ale często, gdy się spieszę to zmuszona jestem do tego 'niszczącego' .Jedyny zabieg na włosach jaki wykonałam to 2 tygodnie po ciąży (czyli 8 mies.temu)- koloryzacja końcówek na kolor latte i delikatne rozjaśnienie mojego ombre. Obecnie olejuję włosy dwa razy w tygodniu (czasami rzadziej). Raz na dwa tygodnie myję włosy srebrnym bądź fioletowym szamponem (moonlight-z salonu fryzjerskiego albo dodaję płukanki Cameleo do zwykłego szamponu). Robiłabym to częściej, ale włosy po czymś takim są suche, spuszone i splątane. Miesiąc temu podcinałam końcówki, bo zauważyłam, że są mocno rozdwojone. Pani skróciła je o ok 3/4 cm. Obecnie wyglądają tak:





A teraz zagadka dla spostrzegawczych. Dlaczego na pierwszym zdj po lewej stronie mam dużo gorsze włosy niż te z prawej?



Długo sobie nie podumacie:
Po 1: te z lewej były nierozczesane, po 2 włosy z prawej olejowałam dwie h przed myciem. Dwie proste czynności, a jak zmieniają wygląd włosów ;)



Szampony: na co dzień Biovax złote algi i kawior (czarno-złoty, obłędnie pachnie) i Balea Oil Repair, oczyszczanie raz na dwa tygodnie Barwą . Dosyć często używam suchych szamponów z Batiste, ponieważ ćwiczę na siłowni i przed treningiem nie myję włosów,a czasami są bardzo tłuste i chcę jakoś wyglądać.
Odżywki: na zmianę: Nivea long repair , Balea oil repair lub do włosów kręconych , Dove Nutritive Solutions , do skóry głowy wcierka Jantar-najlepsza,dzięki niej włosy rosną. Używam jej co drugi miesiąc przez 2-3 tyg po każdym myciu
Maski: Biovax złote algi i kawior zapach cudo (raz w tygodniu)
Produkty do końcówek: olej migdałowy, winogronowy lub kokosowy, jedwab aloesowy z SuperPharm
Mgiełki: fioletowa z Gliss Kur, jedwab w sprayu z Marion (zapach mistrz!)

W dni, kiedy nie naolejuje końcówek zawsze mam puch. W dodatku noszenie szalików działa stymulująco na ten problem ;/